Lato nad wodą z rodziną – krótkie wypady, ognisko i dzieci, które łowią lepiej niż dorośli.

lipcowe karpie i amury2020 6 1

Nie zawsze trzeba jechać na tydzień nad wodę – czasem kilka godzin wystarczy, żeby dzieci złapały bakcyla na całe życie.

Początek lipca był jednocześnie końcem naszych Bieszczadzkich eskapad. Jednak ponad połowa urlopu przede mną stawiała kilka ciekawych perspektyw, jeżeli chodzi o realizację wakacyjnych planów. Z racji różnych czynników nie mieliśmy możliwości skorzystania z kempingu i dłuższego wypoczynku nad wodą stawialiśmy jednak na krótkie rodzinne lub też ze znajomymi wypady nad wodę.

Czytaj dalej….

Wędkowanie w marcu – karpie na method feeder mimo zimna i pandemii.

IMAG0162

Świat może wariować…ale to Ty decydujesz, gdzie wraca Twój spokój.

W sobotę czternastego marca postanowiłem chociaż odrobinę oderwać myśli od panoszącego się w Polsce koronawirusa. Zawitałem więc na puste tego dnia łowisko z myślą o połowieniu karpi na metodę i przy okazji umożliwienia wniesienia opłat kolegom wędkarzom. Uzbroiłem się więc w ciepłe napoje, butlę płynu do odkażania i skoro świt, o godzinie 7:00, rozkładałem sprzęt na ukochanym łowisku.

Czytaj dalej….

Method feeder w marcu – szybkie karpie mimo presji i trudnego łowiska.

marzec karp metoda 15

Nie czekałem, aż ryby zaczną żerować… dałem im powód.

Nim się obejrzałem, nadszedł marzec. Miałem zamiar spędzić go ambitnie, gdyż ryby w wodzie wyczuły nadchodzącą wiosnę i nadszedł ten magiczny okres szalonych brań i rybiej obfitości.

Pierwszy marca niestety przyniósł mi tylko nerwy z powodu zaśmieconego łowiska i zniszczonej trawy, wypalonej pozostałościami grilla, okraszonej kilkoma stopionymi butelkami i masą kiepów. Wściekły wracałem do domu – niestety zaparowany obiektyw rozszczelnionej kamery uchronił sprawców tej sytuacji od odpowiedzialności. Ale nic ich nie ominie – spotkamy się kiedyś nad wodą. Charakterystyczny kemping i pojazdy pozwolą na identyfikację i „wymianę uprzejmości”.

Czytaj dalej….

Method feeder i klasyczny feeder w lutym – skuteczne łowienie karpi i białej ryby.

DSC 0110

Nie czekałem na odpowiednie warunki… dostosowałem się do nich.

Błyskawicznie, swoim zwyczajem, nadszedł weekend. W głowie od razu zaczęły kiełkować wędkarskie plany na jakiś mały wypadzik. Tradycyjnie w chłodnej porze przeżywałem wewnętrzną rozterkę – którą metodę wędkowania wybrać.

Siedziałem, rozmyślałem, aż zdałem sobie sprawę z tego, że przecież moje koło działa na czynie społecznym w sobotę 22.02.2020. Nie wypadało za bardzo chłopaków zostawiać samych sobie.

Czytaj dalej….

Tyczka zimą – jak łowić płocie w lutym mimo wiatru i trudnych warunków.

IMG 20200202 123827

Nie walczyłem z warunkami… wykorzystałem je.

Niedziela drugiego lutego nadeszła szybko, a poprzedzona czynem na rzecz mojego ulubionego łowiska zapowiadała się całkiem owocnie. Byłem nastawiony bardzo mocno na łowienie tyczką, jednak bardzo porywisty wiatr i obawa o nietani sprzęt znacznie zawęziły wybór łowiska do miejsca osłoniętego przed wiatrem.

Długość tyczki musiałem również ograniczyć do około ośmiu metrów, ale z uwagi na równe dno na łowisku nie miało to większego znaczenia. Ponownie musiałem się też mierzyć z niskim poziomem wody – głębokość łowiska oscylowała w okolicy 1,5 m.

Czytaj dalej….

Zimowa tyczka na płytkiej wodzie – jak łowić płocie w grudniu.

IMG 20191228 WA0000

Zamiast szukać idealnej miejscówki… zacząłem łowić tam, gdzie inni z tyczką by nie usiedli

Święta dla rodziny, taka maksyma przyświeca mi każdego roku od blisko dziesięciu lat. Na bok idzie hobby, elektronika, działalność społeczna, nie liczy się nic poza rodziną. Czas świąteczny poświęcam na gotowanie, przygotowania i spędzanie wspólnego czasu z rodziną. Realizując swoją maksymę, nie mogłem wyrwać się na wędkowanie, a zimne ryby kusiły straszliwie. Dobiłem do soboty 28 grudnia, gdy zadzwonił prezes koła z zapytaniem, czy nie jadę na tyczkę. Oczywiście odpowiedź z mojej strony mogła być jedynie twierdząca.

Czytaj dalej….

30 dni bez ryb… i jedno wyjście na tyczkę, które zmieniło wszystko.

IMAG1756

Nie szukałem idealnych warunków na tyczkę… tylko wody bez lodu.

Czas ponownie grał mi na nosie. Świat co nieco się ochłodził, dni stały się niezwykle krótkie, a intensywność zadań w pracy nie pozwalała na pobyt nad wodą. Dodatkowo kilkudniowe przymrozki pokrzyżowały mi plany odnośnie wędkarskich eskapad. Nim się obejrzałem, na świecie był 19 grudnia 2019 r., a ja od trzydziestu dni nie wędkowałem. Będąc ryboholikiem, byłem na głodzie tak wielkim, że z rozpaczą szukałem rozmarzniętego łowiska, by tylko spróbować połowić w zimowych warunkach. Jak wielokrotnie na łamach bloga wspominałem, zimowe łowienie jest jednym z najlepszych, jakie może wędkarzowi się przytrafić.

Czytaj dalej….

Lód puścił, więc nie było na co czekać -pierwsza tyczka 2019.

IMAG0700

Codziennie patrzyłem, jak lód odpuszcza. I wiedziałem, że to tylko kwestia czasunim w ruch pójdzie tyczka.

Czas tradycyjnie pędził w sposób nieubłagany, a dni i tygodnie mijały. W tym czasie udało mi się nawet dwa razy połowić spod lodu. Z niecierpliwością czekałem jednak na jego zejście. Codziennie odwiedzałem łowisko mojego koła i obserwowałem, jak pokrywa lodowa nieśmiało ustępuje. W końcu, w niedzielę 24 lutego, lód ustąpił na tyle, że появилась możliwość włożenia tyczki i połowienia pierwszych ryb na spławik w 2019 roku.

Czytaj dalej….

Jesienne płocie na tyczkę w przededniu100 lat niepodległości Polski.

IMAG0388

Czasem wszystko idzie dobrze, dopóki natura nie przypomni, że to ona rozdaje karty.

W przededniu setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, wyjątkowo nie będąc w nic służbowo zaangażowanym, wraz z małżonką zaplanowaliśmy dzień tak, by wspólnie z dziećmi wziąć udział w kilku wydarzeniach towarzyszących i uświetniających tę bardzo podniosłą rocznicę.

Czytaj dalej….

Nie zdążyłem dobrze wrócić z urlopu, a już testowałem nowy kombajn nad wodą

IMAG0170

Nie zdążyłem dobrze rozpakować urlopu, a już siedziałem nad wodą, testując sprzęt, na który czekałem od tygodni.

Urlop mijał z prędkością światła. Wspaniały czas rodzinnego wypoczynku w ośrodku nad malowniczym polskim morzem pozwolił rozładować napięcia, a nieco ponad dwa tygodnie spędzone w ciszy i spokoju naprawdę dały mi odetchnąć. Czas poświęcony od rana do wieczora tylko rodzinie zaprocentował po tysiąckroć, a odświeżone relacje z dziećmi i dogadzanie im na wszelkie możliwe sposoby zmieniły moje zwykle rozbrykane pociechy w prawdziwe anioły.

Czytaj dalej….