Styczniowy powrót nad wodę – tyczka, decyzja o składkach i pierwsze ryby sezonu.

styczen tyczka ploc 25

Możesz nie zgadzać się z systemem… ale jeśli odetniesz się od tego, co daje Ci spokój – zapłacisz za to dużo więcej niż składką.

Styczeń ostatnimi laty rozpieszcza nas wręcz wiosennymi temperaturami dla mnie zawsze był to start sezonu.

W tym roku jednak długo biłem się z myślami czy wnieść składki do związku gdzie ilość wychodzącego brudu oraz postawa czołowych działaczy kłóci się ze statutową ideą która powinna mu przyświecać.

Zastanawiając się korzystałem z wiosennej wręcz aury by wypróbować nowy rower.

Czytaj dalej….

Jak łowić leszcze jesienią na feeder – październikowa taktyka ze Śródlesia.

leszcz pazdziernik s2 2

Największym problemem nad wodą nie są ryby… tylko moment, w którym zaczynasz poprawiać coś, co działa.

Czas ponownie przyśpieszył w moim życiu zakończyłem jednak jeden z bardziej gorących okresów w tym roku i znalazłem kilka chwil by pojawić się nad wodą w celach wędkarskich.

Połączyłem wyprawę na ryby z donacją krwi, nie chciałbym wybrzmieć w taki sposób że przysługujące dni ustawowo wolne od pracy są głównym powodem składania donacji bo sprawa jest głębsza i płynie z chęci pomocy drugiemu człowiekowi.

Jednak gdy pojawiają się dwie szanse na wyjazd na ryby przy tak długich okresach postu wędkarskiego, to zgrzeszyłbym mówiąc że skwapliwie ich nie wykorzystałem i nie planowałem donacji w taki sposób by stanowiła ciągłość z weekendem.

Czytaj dalej….

Tyczka kontra karpie – trzy brania, trzy porażki i jedna ważna decyzja.

wrzesien tyczka browning 5

Nie każdą rybę powinieneś próbować złowić… czasem to sprzęt mówi Ci, gdzie kończy się Twoja ambicja.

Zachęcony ostatnimi sukcesami które przyniosła mi wyprawa na feedery w dniu trzeciego września postanowiłem dołowić się jeszcze bardziej i posmakować ciężkiej wędkarskiej orki, którą przynosi tyczka.

Zważywszy na to że najbardziej gabarytowy element miałem już zapakowany w samochodzie, pakowanie na tyczkę było mniejszym wyzwaniem niż za zwyczaj . Uwinąłem się zaledwie w trzydzieści minut. 

Wyprawę planowałem na godziny poranne więc nad wodą planowałem być nieco przed 6 rano.  Rozłożenie całego majdanu i przygotowanie zanęt zajęło mi blisko godzinę i mogłem przystąpić do łowienia.

Czytaj dalej….

Wrześniowy karp na method feeder – hol, który zostaje w rękach na długo.

karp wrzesien medoda 10

Nie chodziło o ilość ryb… tylko o ten jeden moment, w którym czujesz, że masz na kiju coś większego niż wszystko ostatnio.

Nim się obejrzałem, nastał wrzesień, natłok zadań służbowych i wyjazdów zabrał mi kolejny miesiąc z wędkarskiego życia. Desperacja, by pojechać na ryby, była tak ogromna, że nikt z moich bliskich nie śmiał zaprotestować i trzeciego września, wyposzczony niesamowicie, pojawiłem się nad wodą. W planach była metoda, jak ja to określam, na bogato, czyli z koszem i zachowaniem jak największej precyzji łowienia.

Czytaj dalej….

Jak łowić leszcze latem na feeder – lipcowa taktyka ze Śródlesia.

srodlesie lipies ceszcz karp 12

Oddałem krew… a życie oddało mi ten jeden hol, dla którego warto było wrócić nad wodę.

We wtorek, 3 lipca, znalazłem czas, by podzielić się częścią siebie z potrzebującymi, udałem się więc do centrum krwiodawstwa, gdzie udzieliłem donacji płytek krwi. Po złożeniu donacji wykorzystałem czas wolny i udałem się na ulubione łowisko. Oczywiście roztargniony i wybity z rytmu wyprawowego zapomniałem podbieraka, co z kolei skutkowało potrzebą odbycia blisko 40 km podróży ponownie.

Czytaj dalej….

Majowe samotne popołudnie – feeder, spokój nad wodą i relacja z łowienia.

leszc srodlesie maj 4

Nie pojechałem po ryby… pojechałem po ciszę — a leszcze tylko przypieczętowały decyzję.

W poniedziałek 16 maja miałem dzień wolny, musiałem odpocząć w spokoju od natłoku spraw których ilość przytłacza i sprawia dyskomfort psychiczny. Pomimo wielu zaległości do nadrobienia w domu postanowiłem chociaż kilka godzin przeznaczyć na relaks i naładowanie baterii. Potrzebowałem, samotności, spokoju, ciszy, kontaktu z przyrodą, miałem potrzebę oderwania się od trosk dnia codziennego i skierowania myśli na inne tory niż zazwyczaj.  Niestety życie miało tradycyjnie w nosie moje potrzeby, na cito musiałem ogarnąć dwie pilne sprawy związane ze zdrowiem i dopiero w godzinach mocno popołudniowych znalazłem czas na ukochane hobby.

Czytaj dalej….

Majowe łowienie na feeder – szybka zasiadka, karp i spinningowy bonus.

karp maj leszcz wyprawa 2022 1

Nie miałem czasu na ryby… więc wziąłem z nich wszystko, co się dało w trzy godziny.

Maj w swej karasie zawitał na dobre, wspaniała pogoda i eksplozja, świeżej wiosennej zieleni. Wiosna malowała świat przecudownymi barwami, wiosnę dało się czuć wszelkimi zmysłami. Serce rwało się na ryby niestety praca nie pozwalała realizować pasji. Spędzałem kolejny tydzień na wyjeździe a portale społecznosciowe zalewały zdjęcia z majówek, zdjęcia szczupaków, zdjęcia karpi, boleni, okoni i zdjęcia pokrytych jeszcze tarłową wysypką leszczy. Nic poza cichym zazdroszczeniem majowym łowcom nie mogłem zrobić.

Czytaj dalej….

Wojna w tle, wędka w dłoni – kilka chwil spokoju nad wodą.

srodlesie leszcz marzec 3

Na chwilę świat przestał istnieć… do momentu, aż znów zadzwonił telefon.

Świat obiegła tragiczna informacja o wojnie na Ukrainie. Ja od kilku tygodni praktycznie mieszkałem w pracy, charakter moich działań nakazywał, by być stale do dyspozycji i pod telefonem. Niedziela, 6 marca, była straszliwie napięta, ponieważ od kilku dni siedziałem na plecaku, gotowy do wyruszenia w jeden z rejonów działania mojej brygady. Po raz kolejny mój wyjazd został przesunięty, więc postanowiłem zrobić coś, by głowa odpoczęła i nieco emocje opadły.

Czytaj dalej….

Zimowe wędkowanie na Śródlesiu 2 – feeder w śnieżnej ciszy.

grudzien ryby srodlesie leszcz 4

Nic nie złowiłem … ale znalazłem to, po co naprawdę przyjechałem.

Czas uciekał mi w zastraszającym tempie, nim się obejrzałem, miałem już w kalendarzu 5 grudnia. Świat pokryły pierwsze puszyste płatki śniegu, nastąpiła ta piękna zimowa cisza. Szary, późnojesienny krajobraz stał się sterylnie biały.

Gdy tylko zobaczyłem takie widoki za oknem, musiałem pojawić się nad wodą. Nie byłem gotowy na tyczkę, nie miałem ani robactwa, ani gliny, więc postanowiłem spróbować szczęścia na feedery. Zapas pelletów do metody mam spory, więc na metodę padł mój wybór. W takim klimacie, spragniony ciszy i spokoju, miałem do wyboru tylko jeden zbiornik.

Czytaj dalej….

Łowią po drugiej stronie… a ja nad wodą wspominam.

listopad tyczka jesien 3

Niektóre wyprawy są o rybach… inne o tym, co w nas zostaje.

Przełom października i listopada to czas, gdy zwyczajowo wspominamy tych, którzy odeszli, dla mnie to moment, żeby się zatrzymać i wspomnieć tych, którzy łowią ryby po drugiej stronie, ponoć tej lepszej. Tylu znajomych, tylu kolegów i tylu przyjaciół eksploruje łowiska po drugiej stronie.

Odwiedziłem więc groby i cmentarze, zapaliłem znicze i podumałem nieco nad marnością i kruchością życia. Niedosyt wędkarski sprawił jednak, że postanowiłem pojawić się nad wodą, zwłaszcza że pogoda rozpieszczała temperaturami, a liście w barwach jesieni cieszyły oczy, zwłaszcza że były oświetlone przez jesienne słońce.

Czytaj dalej….