“Czarny Karp da Powodzian”.

Dwie poważne karpiowe imprezy bez kontaktu z rybą, bolały niczym cios wymierzony w policzek, ciążyły na honorze i kuły wielkie ego „łowcy”, niczym szpilka. Czas nie pozwalał się jednak zrehabilitować i nie pozostawało nic innego jak czekać na nadarzającą się okazję. Okazja pojawiła się dość szybko, na stronie koła pojawiło się ogłoszenie o zapisach na kolejną jesienną edycję zawodów Czarny Karp. Stawałem na głowie by pojawić się na tej imprezie i dokonywałem wręcz akrobatyki wyższej by pozamieniać grafiki i mieć możliwość wystartowania w zawodach. 

Czytaj dalej….

Zawody w Przysieczy.

Kolejne miesiące leciały mi niczym dni resztką sił dobrnąłem do urlopu, urlopu który spędziłem nad Soliną i przyznam się Wam szanowni że to był pierwszy mój w życiu urlop bez wędki w ręku. Nie miałem szans nawet na mały spinning czy chociażby chwilę z tyczką lub batem. Całą swoja uwagę skupiałem na rodzinie i razem z nią chciałem smakować każdą sekundę wspólnego czasu. Miłość do wody realizowałem nabywszy nową zabawkę w postaci kajaka który pozwalał mi odkrywać najmniejsze zakamarki tego wspaniałego zbiornika. 

Czytaj dalej….

Zawody Karpiowe “Czarny Karp”.

Od 22 marca do 28 czerwca minął szmat czasu, ja niestety nie miałem możliwości cieszyć się wędkarskim hobby. Sprawy rodzinne, służbowe,  wyjazdy pochłonęły w sposób bardzo skuteczny cały mój dostępny czas.  Ale nadszedł ten czas że i spragniony popatrzy jak inni piją wodę. Zostałem zaproszony na zawody Czarny Karp rozgrywane na Czarnym stawie przepięknej i malowniczej wodzie. Kuszącej tym bardziej że dostęp osób postronnych jest szalenie ograniczony. Dzień wcześniej odbyłem z moim sąsiadem rekonesans na rowerach by chociaż zorientować się w układzie miejscówek na stawie i poobserwować przez chwile wodę.

Czytaj dalej….

Majówka 2023

Czas płynął niczym nurt dzikiej, wezbranej rzeki. Ja czułem się jakbym przez ten nurt był porwany, zbyt zmęczony by płynąć pod prąd, zbyt słaby by uchwycić się czegoś i zatrzymać chociaż na chwilę. Nie pozostawało mi nic innego jak płynąć z tym nurtem i uważać by moja głowa była na powierzchni.

Czytaj dalej….

Pierwszy lutowy karp 2022.

W sobotę 19 lutego postanowiłem zajrzeć na glinianki byłem mocno zdziwiony gdy spotkałem rozkładającego się na nockę Darka i Jacka.  Wpadłem na pomysł na spontanie by dołączyć do zebranych wcześniej kolegów i odbyć wraz z nimi pierwszą nockę sezonu. Przygotowania chwilę mi zajęły gdyż trzeba było skompletować obsługiwany w czasie zimy sprzęt wędkarski. Przy okazji kompletowania sprzętu wpadłem na pomysł by założyć do karpiowych wędzisk podajniki do metody i łowić na drobne przynęty i haczyki, Pomysł okazał się dość niefortunny ale o tym za chwilę. Spakowałem wszystko co niezbędne do komfortowego spędzenia nocy w chłodnych lutowych warunkach w samochodzie, wrzuciłem wędki i sprzęt do metody, by podkreślić co nieco podniosłość tej zacnej chwili do ekwipunku dołączyła butelka leciwej cieczy o kolorze herbaty.

Czytaj dalej….

Spotkanie kół posiadających wody ZiW.

W dniach 8-10 października moje koło stało się organizatorem spotkania kół które posiadają łowiska złów i wypuść, wydarzenie miało charakter zawodów towarzyskich a jego nadrzędnym celem jest szeroko pojęta integracja środowiska wędkarskiego.  Miałem przyjemność współorganizować event i występować w roli sędziego. Dodatkowo na moich brakach spoczęło zamilknięcie zawodów gdyż wiele wydarzeń wędkarskich nałożyło się na siebie i moje koło jako aktywna społeczność zmuszone było trzymać wiele przysłowiowych srok za ogon.

Czytaj dalej….

Październikowy Karp.

Życie było dla moich pasji bezlitosne, do trzeciego października zaliczyłem jakieś pojedyncze dosłownie dwu godzinne wypady na ryby, małe spinningi ale obowiązki zawodowe i rodzinne nie pozwalały ładować akumulatorów nad wodą. Smutek mnie ogarniał coraz większy i żal ściskał serce bo jesień powinna obfitować w szereg wypadów wędkarskich a nie jakieś pojedyncze epizody. Zdałem sobie sprawę że zupełnie odpuściłem ciężkie karpiowe grunty metodę która dominowała w  przeszłości, postanowiłem więc wrócić do karpiowania i zaliczyć  chociaż trzy  lub cztery godziny nad wodą.

Czytaj dalej….

Mistrzostwa koła pzw Dąbrowa w wędkarstwie Karpiowym.

Maj płynął niezwykle szybko, a ja nadal prostowałem sprawy w organach związkowych zwanych szumnie sądami koleżeńskim, szanowni koledzy nie spodziewali się jednak że ktokolwiek sprzeciwi się ich działaniom i nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Nie spodziewali się osoby z doświadczeniem i potrafiącej co nieco czytać, dodatkowo wspartej przez bardzo pomocną kancelarię adwokacką i przesympatyczną Panią Mecenas. Może będzie to materiał na osobny wpis zastanowię się czy takimi wspomnieniami kalać mojego bloga. 

Czytaj dalej….

Po covid-owe ryby.

W październiku 2020 roku, mój organizm poddał się zdradzieckiemu wirusowi i dołączyłem do grona osób chorych na covid. Dzięki trosce służb sanitarnych o moje i innych zdrowie zostałem zamknięty na siedem tygodni w murach swojego domu.  Wraz ze mną w zamknięciu przebywała całą rodzina, ja przechodziłem dość łagodnie wirusa, niestety przygoda z covidem dla mojej małżonki zakończyła się długotrwałym pobytem na oddziale zakaźnym. Więc o rybach mogłem tylko śnić lub marzyć oglądając filmy wędkarskie. Czas jednak prostuje wiele spraw i w końcu doczekawszy się 11 listopada mogłem pojechać na ryby.

Czytaj dalej….