30 dni bez ryb… i jedno wyjście na tyczkę, które zmieniło wszystko.

IMAG1756

Nie szukałem idealnych warunków na tyczkę… tylko wody bez lodu.

Czas ponownie grał mi na nosie. Świat co nieco się ochłodził, dni stały się niezwykle krótkie, a intensywność zadań w pracy nie pozwalała na pobyt nad wodą. Dodatkowo kilkudniowe przymrozki pokrzyżowały mi plany odnośnie wędkarskich eskapad. Nim się obejrzałem, na świecie był 19 grudnia 2019 r., a ja od trzydziestu dni nie wędkowałem. Będąc ryboholikiem, byłem na głodzie tak wielkim, że z rozpaczą szukałem rozmarzniętego łowiska, by tylko spróbować połowić w zimowych warunkach. Jak wielokrotnie na łamach bloga wspominałem, zimowe łowienie jest jednym z najlepszych, jakie może wędkarzowi się przytrafić.

Czytaj dalej….

Lód puścił, więc nie było na co czekać -pierwsza tyczka 2019.

IMAG0700

Codziennie patrzyłem, jak lód odpuszcza. I wiedziałem, że to tylko kwestia czasunim w ruch pójdzie tyczka.

Czas tradycyjnie pędził w sposób nieubłagany, a dni i tygodnie mijały. W tym czasie udało mi się nawet dwa razy połowić spod lodu. Z niecierpliwością czekałem jednak na jego zejście. Codziennie odwiedzałem łowisko mojego koła i obserwowałem, jak pokrywa lodowa nieśmiało ustępuje. W końcu, w niedzielę 24 lutego, lód ustąpił na tyle, że появилась możliwość włożenia tyczki i połowienia pierwszych ryb na spławik w 2019 roku.

Czytaj dalej….

Jesienne płocie na tyczkę w przededniu100 lat niepodległości Polski.

IMAG0388

Czasem wszystko idzie dobrze, dopóki natura nie przypomni, że to ona rozdaje karty.

W przededniu setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, wyjątkowo nie będąc w nic służbowo zaangażowanym, wraz z małżonką zaplanowaliśmy dzień tak, by wspólnie z dziećmi wziąć udział w kilku wydarzeniach towarzyszących i uświetniających tę bardzo podniosłą rocznicę.

Czytaj dalej….

Złota polska jesień nad wodą i dzień bez ryby.

jesień tyczka browning 1

Możesz zrobić wszystko.. nie odnieść sukcesu a i tak wrócić szczęśliwym.

Czas, jak to miał w zwyczaju, parł naprzód, a wszystko w przyrodzie przemijało. Eksplozja kolorowych liści przypominała, że kolejny raz natura zatoczyła krąg życia, a śmierć, jako jego naturalna część, zaczyna zbierać swoje żniwo. Magia złotej polskiej jesieni, bogactwo kolorów i wspaniałe słońce robiły swoje.

Czytaj dalej….

Nie zdążyłem dobrze wrócić z urlopu, a już testowałem nowy kombajn nad wodą

IMAG0170

Nie zdążyłem dobrze rozpakować urlopu, a już siedziałem nad wodą, testując sprzęt, na który czekałem od tygodni.

Urlop mijał z prędkością światła. Wspaniały czas rodzinnego wypoczynku w ośrodku nad malowniczym polskim morzem pozwolił rozładować napięcia, a nieco ponad dwa tygodnie spędzone w ciszy i spokoju naprawdę dały mi odetchnąć. Czas poświęcony od rana do wieczora tylko rodzinie zaprocentował po tysiąckroć, a odświeżone relacje z dziećmi i dogadzanie im na wszelkie możliwe sposoby zmieniły moje zwykle rozbrykane pociechy w prawdziwe anioły.

Czytaj dalej….

Wiosenny trening spławikowy i grube płocie o świcie.

kwiecień tyczka płoć wiosna ryby wyprawa 1

To miał być tylko trening przed zawodami, a wyszedł z tego poranek, który przypomniał mi, po co w ogóle siadam nad wodą.

Wiosna dalej urzekała moją duszę wszelkimi wspaniałościami. To cudowne wiosenne zmęczenie sprawiło, że nie miałem ochoty na nocne karpie z trzynastego na czternastego kwietnia. Przyznam szczerze, że przy tym zmęczeniu miałem ogromną potrzebę wypróbowania nowego materaca. Wypoczęty znakomicie, w sobotę czternastego kwietnia, owiewany świeżą poranną bryzą, już chwilę po piątej meldowałem się na łowisku.

Czytaj dalej….

Wiosenne łowienie płoci – po pracach społecznych nad łowiskiem.

 

kwietniowa tyczka 14

Dałem temu łowisku mnóstwo pracy, a ono w końcu oddało mi to w najprostszy możliwy sposób, pięknym dniem i dobrymi rybami.


Na świecie od kilku tygodni gościła już wiosna. Wspaniałe słoneczko swoimi ciepłymi promieniami wybudziło przyrodę z zimowej hibernacji. Szaro bure drzewa okryły się bogactwem pąków i młodych listków, a kwitnące gatunki przybrały kwiecistą szatę. Świat nabierał soczystości młodej, pełnej soków wiosennej trawy i eksplodował na nowo życiem. Wszędzie zagościła wiosna, tylko nie w mojej duszy. Tam wciąż trwała zimowa stagnacja. O dziwo nie była ona spowodowana obowiązkami czy brakiem czasu, ale pracami społecznymi na rzecz łowiska, którym poświęcałem wszystkie wolne chwile.

Czytaj dalej….

Lutowy relaks z tyczką – który zapadł w pamięć na długo.

IMG 20180204 WA0010

Miała być tylko chwila oddechu z tyczką, a skończyło się na takich emocjach, że ta niedziela siadła w głowie na długo.

Luty już w swoich pierwszych dniach przyniósł aurę wręcz wiosenną i bardzo szybko z okolicznych wód zniknęło pięciocentymetrowe oblodzenie. Niedziela czwartego lutego była dobrym momentem, by wraz z prezesem mojego koła, Jarosławem, zrobić odrobinę przerwy w pracach na łowisku, które od kilku tygodni było sukcesywnie pogłębiane i przemodelowywane, i po raz drugi zasiąść z tyczką nad wodą.

Czytaj dalej….

Pierwsza wyprawa 2018r. – tyczka która dała fantastyczne płocie.

pierwsza wyprawa 2018 płoć 1

To nie była tylko pierwsza ryba roku – to był pierwszy oddech który przyniosła tyczka.

Czas swoim zwyczajem płynął nieubłaganie do przodu. Dni nowego 2018 roku upływały w tempie błyskawicy, a szary zimowy krajobraz widziany zza okien wysysał ze mnie całe pozytywne emocje, wprowadzając w zimową melancholię. Siedziałem sobie w niedzielny poranek siódmego stycznia i sącząc kubeł mocnej, doprawionej korzeniami kawy, marzyłem o małym wypadzie na ryby. Spojrzałem w zaspane oczy małżonki, a ona bez pytania z mojej strony wyraziła zgodę, prosząc jedynie, abym wrócił szybko, bo mieliśmy na tę niedzielę pewne plany.

Czytaj dalej….

Świąteczna tyczka – na zamknięcie sezonu

IMAG0518

To nie była tylko ostatnia wyprawa roku. To było spokojne, mocne i naprawdę udane zamknięcie całego sezonu.

 Czas w pracy zwolnił. Wszyscy powoli poczuli ducha świąt i wybierali dni wolne, chcąc spędzić ten czas z rodziną. Zaledwie niewielka garstka nieszczęśników uwijała się jak w ukropie, by z końcem roku zrealizować wszystkie przedsięwzięcia zlecone przez przełożonych. Miałem to „szczęście”, że i ja należałem do tej grupy. O dniach wolnych nie mogło być mowy, więc zagryzając zęby, patrzyłem na całkiem przyjemną aurę i marzyłem o łowieniu zimnych płoci.

Czytaj dalej….