Październikowe leszcze na Śródlesiu.

Czas ponownie przyśpieszył w moim życiu zakończyłem jednak jeden z bardziej gorących okresów w tym roku i znalazłem kilka chwil by pojawić się nad wodą w celach wędkarskich. Połączyłem wyprawę na ryby z donacją krwi, nie chciałbym wybrzmieć w taki sposób że przysługujące dni ustawowo wolne od pracy są głównym powodem składania donacji bo sprawa jest głębsza i płynie z chęci pomocy drugiemu człowiekowi. Jednak gdy pojawiają się dwie szanse na wyjazd na ryby przy tak długich okresach postu wędkarskiego, to zgrzeszyłbym mówiąc że skwapliwie ich nie wykorzystałem i nie planowałem donacji w taki sposób by stanowiła ciągłość z weekendem. Tu na swoje usprawiedliwienie też dodam że zwykle nie robię takich ruchów ze względu na obciążenie punktów poboru krwi w dni tuż przed weekendem i tuż po.

Czytaj dalej….

Wrześniowa tyczka.

Zachęcony ostatnimi sukcesami które przyniosła mi wyprawa na feedery w dniu trzeciego września postanowiłem dołowić się jeszcze bardziej i posmakować ciężkiej wędkarskiej orki, którą przynosi tyczka. Zwarzywszy na to że najbardziej gabarytowy element miałem już zapakowany w samochodzie, pakowanie na tyczkę było mniejszym wyzwaniem niż za zwyczaj uwinąłem się zaledwie w trzydzieści minut.  Wyprawę planowałem na godziny poranne więc nad wodą planowałem być nieco przed 6 rano.  Rozłożenie całego majdanu i przygotowanie zanęt zajęło mi blisko godzinę i mogłem przystąpić do łowienia.

Czytaj dalej….

Wrześniowa metoda.

Nim się obejrzałem nastał wrzesień, natłok zadań służbowych i wyjazdów zabrał mi kolejny miesiąc z wędkarskiego życia. Desperacja by pojechać na ryby, była tak ogromna że nikt z moich bliskich nie śmiał zaprotestować i trzeciego września, wyposzczony niesamowicie, pojawiłem się nad wodą. W planach była metoda jak ja to określam na bogato czyli z koszem i zachowaniem jak największej precyzji łowienia. Od kilku sezonów mam przyjemność doceniać praktyczność i wygodę jakie daje kombajn wędkarski, owszem wiem że ciężki, że gabaryt ale jednak zalety rekompensują wady i wychodzi na wielki plus. Wybrałem najbliższe mojemu miejscu zamieszkania łowisko moje gliniaki.

Czytaj dalej….

Lipcowe Śródlesie.

We wtorek 3 lipca znalazłem czas by podzielić się częścią siebie z potrzebującymi, udałem się więc do centrum krwiodawstwa gdzie udzieliłem donacji z płytek krwi. Po złożeniu donacji wykorzystałem czas wolny i udałem się na ulubione łowisko. Oczywiście roztargniony i wybity z rytmu wyprawowego zapomniałem podbieraków, co z kolei skutkowało potrzebą odbycia blisko 40km podróży ponownie. Małe perypetie związane z pamięcią spowodowały znaczne skrócenie czasu który miałem do dyspozycji na łowienie. Początkowo planowałem w spokoju posiedzieć nad wodą cały dzień połowić sobie do syta ryb. Niestety oddanie płytek chwilę trwa a i konieczność dodatkowych podróży, pozwoliło mi pojawić się na łowisku w okolicach godziny 13. Dobra i trzynasta pomyślałem sobie, rozkładając na tempa fotel wędki i parasol. Sprzyjała mi pochmurna pogoda z przelotnymi opadami deszczu, która świetnie łagodziła skutki upałów i dawała nadzieję na znakomite brania, zwłaszcza brania leszczy na które naprawdę warto udać się nad malownicze Śródlesie.

Czytaj dalej….

Majowe samotne popołudnie.

W poniedziałek 16 maja miałem dzień wolny, musiałem odpocząć w spokoju od natłoku spraw których ilość przytłacza i sprawia dyskomfort psychiczny. Pomimo wielu zaległości do nadrobienia w domu postanowiłem chociaż kilka godzin przeznaczyć na relaks i naładowanie baterii. Potrzebowałem, samotności, spokoju, ciszy, kontaktu z przyrodą, miałem potrzebę oderwania się od trosk dnia codziennego i skierowania myśli na inne tory niż zazwyczaj.  Niestety życie miało tradycyjnie w nosie moje potrzeby, na cito musiałem ogarnąć dwie pilne sprawy związane ze zdrowiem i dopiero w godzinach mocno popołudniowych znalazłem czas na ukochane hobby.

Czytaj dalej….

Urodzinowy karp Karoliny.

Maj jeden z najpiękniejszych miesięcy i w tym miesiącu moja najdroższa połowa obchodzi urodziny. Dnia 14 maja chciałem zaskoczyć moją najdroższą i skoro świt udałem się po zamówiony wcześniej bukiet czerwonych róż. Dzieci uprzedzone odpowiednio wcześniej czekały z laurkami i życzeniami na mój przyjazd. Zaskoczyliśmy małżonkę i wykonaliśmy wspólnie „sto lat” na jej cześć po złożeniu życzeń nastąpiła część poczęstunkowo degustacyjna małej rodzinnej uroczystości.  

Czytaj dalej….

Spóźniona majówka 2022.

Maj w swej karasie zawitał na dobre, wspaniała pogoda i eksplozja, świeżej wiosennej zieleni. Wiosna malowała świat przecudownymi barwami, wiosnę dało się czuć wszelkimi zmysłami. Serce rwało się na ryby niestety praca nie pozwalała realizować pasji. Spędzałem kolejny tydzień na wyjeździe a portale społecznosciowe zalewały zdjęcia z majówek, zdjęcia szczupaków, zdjęcia karpi, boleni, okoni i zdjęcia pokrytych jeszcze tarłową wysypką leszczy. Nic poza cichym zazdroszczeniem majowym łowcom nie mogłem zrobić. 

Czytaj dalej….

Marcowe śródleśne leszcze.

Świat obiegła tragiczna informacja o wojnie na Ukrainie. Ja od kilku tygodni praktycznie mieszkałem w pracy, charakter moich działań nakazywał by być stale do dyspozycji i pod telefonem. Niedziela 6 marca była straszliwie napięta ponieważ od kilku dni siedziałem na plecaku gotowy do wyruszenia w jeden z rejonów działania mojej brygady. Po raz kolejny mój wyjazd został przesunięty więc postanowiłem zrobić coś by głowa odpoczęła i nieco emocje opadły.

Czytaj dalej….

Pierwszy lutowy karp 2022.

W sobotę 19 lutego postanowiłem zajrzeć na glinianki byłem mocno zdziwiony gdy spotkałem rozkładającego się na nockę Darka i Jacka.  Wpadłem na pomysł na spontanie by dołączyć do zebranych wcześniej kolegów i odbyć wraz z nimi pierwszą nockę sezonu. Przygotowania chwilę mi zajęły gdyż trzeba było skompletować obsługiwany w czasie zimy sprzęt wędkarski. Przy okazji kompletowania sprzętu wpadłem na pomysł by założyć do karpiowych wędzisk podajniki do metody i łowić na drobne przynęty i haczyki, Pomysł okazał się dość niefortunny ale o tym za chwilę. Spakowałem wszystko co niezbędne do komfortowego spędzenia nocy w chłodnych lutowych warunkach w samochodzie, wrzuciłem wędki i sprzęt do metody, by podkreślić co nieco podniosłość tej zacnej chwili do ekwipunku dołączyła butelka leciwej cieczy o kolorze herbaty.

Czytaj dalej….

Lutowe Śródlesie o kiju.

Niedziela 13 lutego rozpoczęła się leniwie, niespiesznie wstałem i zrobiłem śniadanko dla całej familii. Przy przygotowaniu śniadania dzielnie pomagali mi synowie, dzielnie nakrywali stół i mieszali pod moim okiem jajecznicę. Zapach jedzenia wyciągnął z łóżka moją kochaną małżonkę, szelmowski błysk w jej oczach i uśmiech pozwolił mi się domyśleć że małżonka domyśliła się jakie oświadczenie padnie z moich ust.  Jak się możecie domyśleć oświadczyłem że jadę na ryby.

Czytaj dalej….