Majowe Śródlesie.

Wiosna wspaniale eksplodowała jednak ciągle było czuć chłód zimy, słoneczko nie chciało wygrzać świata nie przeszkadzało to jednak zbytnio wegetacji i świat cudownie się zazielenił. Świeżość młodych liści i traw zawsze wprowadza mnie we wspaniały nastrój.  Zapragnąłem więc zanurzyć  się w tą zieleń i poprzebywać choć kilka godzin wśród przyrody. 16 maja znalazłem czas by spędzić kilka fantastycznych godzin na ulubionym Śródlesiu, nie mogę ukryć że pojechałem tam specjalnie by spotkać się z populacją zamieszkujących je leszczy.  Sprzęt do metody jest stale gotowy więc kwestią mniej niż minuty było spakowanie go i wyjechanie na łowisko. Zająłem swoje ulubione miejsce i zestawy powędrowały do wody. Nie musiałem długo czekać na Śródleśne łopaty ich specyficzne atomowe brania to jest coś co powoduje piki adrenaliny, dublety i fajne walki bo tamtejsze leszcze walczą aż do końca.  Ładowało to wszystko moje akumulatory i syciło potrzebę kontaktu z rybami i przyrodą.  Jak pięknie jest oddać się pasji, przebywać w śród rozwijającej się zieleni i słuchać śpiewu ptaków.  To chwile do których wraca się w czasie zimowych miesięcy  gdy świat jest szary i ponury.

Czytaj dalej….

Wrześniowe Śródleśne Leszcze.

Kolejne dwa miesiące upłynęły  mi szybciej niż mgnienie oka, pocieszające było to że miałem dwa tygodnie na wspólny wyjazd nad Bałtyk z rodziną i miałem jakieś małe kilkugodzinne epizody z wędką.  W tym czasie zaliczyłem szybki wyjazd służbowy i nastał wrzesień więc pierwszego września właśnie wybrałem się z moim sąsiadem Mateuszem na ukochane Śródlesie Dwa. Sami wiecie jaki gatunek ryb mnie interesował dla niezorientowanych dodam że chodził mi o leszcze których ciekawa populacja zamieszkuje tą przepiękną wodę i widać że ta woda im służy bo są niezwykle waleczne i osiągają ciekawe przyrosty. To wszystko jest możliwe dzięki temu że złowione ryby na tym zbiorniku należy wypuszczać co chyba najbardziej przyczynia się do zachowania populacji i wielkości tych ślicznych ryb.

Czytaj dalej….

Październikowe leszcze na Śródlesiu.

Czas ponownie przyśpieszył w moim życiu zakończyłem jednak jeden z bardziej gorących okresów w tym roku i znalazłem kilka chwil by pojawić się nad wodą w celach wędkarskich. Połączyłem wyprawę na ryby z donacją krwi, nie chciałbym wybrzmieć w taki sposób że przysługujące dni ustawowo wolne od pracy są głównym powodem składania donacji bo sprawa jest głębsza i płynie z chęci pomocy drugiemu człowiekowi. Jednak gdy pojawiają się dwie szanse na wyjazd na ryby przy tak długich okresach postu wędkarskiego, to zgrzeszyłbym mówiąc że skwapliwie ich nie wykorzystałem i nie planowałem donacji w taki sposób by stanowiła ciągłość z weekendem. Tu na swoje usprawiedliwienie też dodam że zwykle nie robię takich ruchów ze względu na obciążenie punktów poboru krwi w dni tuż przed weekendem i tuż po.

Czytaj dalej….

Lipcowe Śródlesie.

We wtorek 3 lipca znalazłem czas by podzielić się częścią siebie z potrzebującymi, udałem się więc do centrum krwiodawstwa gdzie udzieliłem donacji z płytek krwi. Po złożeniu donacji wykorzystałem czas wolny i udałem się na ulubione łowisko. Oczywiście roztargniony i wybity z rytmu wyprawowego zapomniałem podbieraków, co z kolei skutkowało potrzebą odbycia blisko 40km podróży ponownie. Małe perypetie związane z pamięcią spowodowały znaczne skrócenie czasu który miałem do dyspozycji na łowienie. Początkowo planowałem w spokoju posiedzieć nad wodą cały dzień połowić sobie do syta ryb. Niestety oddanie płytek chwilę trwa a i konieczność dodatkowych podróży, pozwoliło mi pojawić się na łowisku w okolicach godziny 13. Dobra i trzynasta pomyślałem sobie, rozkładając na tempa fotel wędki i parasol. Sprzyjała mi pochmurna pogoda z przelotnymi opadami deszczu, która świetnie łagodziła skutki upałów i dawała nadzieję na znakomite brania, zwłaszcza brania leszczy na które naprawdę warto udać się nad malownicze Śródlesie.

Czytaj dalej….

Majowe samotne popołudnie.

W poniedziałek 16 maja miałem dzień wolny, musiałem odpocząć w spokoju od natłoku spraw których ilość przytłacza i sprawia dyskomfort psychiczny. Pomimo wielu zaległości do nadrobienia w domu postanowiłem chociaż kilka godzin przeznaczyć na relaks i naładowanie baterii. Potrzebowałem, samotności, spokoju, ciszy, kontaktu z przyrodą, miałem potrzebę oderwania się od trosk dnia codziennego i skierowania myśli na inne tory niż zazwyczaj.  Niestety życie miało tradycyjnie w nosie moje potrzeby, na cito musiałem ogarnąć dwie pilne sprawy związane ze zdrowiem i dopiero w godzinach mocno popołudniowych znalazłem czas na ukochane hobby.

Czytaj dalej….

Marcowe śródleśne leszcze.

Świat obiegła tragiczna informacja o wojnie na Ukrainie. Ja od kilku tygodni praktycznie mieszkałem w pracy, charakter moich działań nakazywał by być stale do dyspozycji i pod telefonem. Niedziela 6 marca była straszliwie napięta ponieważ od kilku dni siedziałem na plecaku gotowy do wyruszenia w jeden z rejonów działania mojej brygady. Po raz kolejny mój wyjazd został przesunięty więc postanowiłem zrobić coś by głowa odpoczęła i nieco emocje opadły.

Czytaj dalej….

Lutowe Śródlesie o kiju.

Niedziela 13 lutego rozpoczęła się leniwie, niespiesznie wstałem i zrobiłem śniadanko dla całej familii. Przy przygotowaniu śniadania dzielnie pomagali mi synowie, dzielnie nakrywali stół i mieszali pod moim okiem jajecznicę. Zapach jedzenia wyciągnął z łóżka moją kochaną małżonkę, szelmowski błysk w jej oczach i uśmiech pozwolił mi się domyśleć że małżonka domyśliła się jakie oświadczenie padnie z moich ust.  Jak się możecie domyśleć oświadczyłem że jadę na ryby.

Czytaj dalej….

Ostatni grudniowy feeder.

Czas uciekał mi w zastraszającym tempie, nim się obejrzałem miałem już w kalendarzu 5 grudnia. Świat pokryły pierwsze puszyste płatki śniegu, nastąpiła ta piękna zimowa cisza. Szary późno jesienny krajobraz stał się sterylnie biały. Gdy tylko zobaczyłem takie widoki za oknem, musiałem pojawić się nad wodą. Nie byłem gotowy na tyczkę nie miałem ani robactwa ani gliny więc postanowiłem spróbować szczęścia na feedery. Zapas pelletów do metody mam spory więc na metodę padł mój wybór. W takim klimacie spragniony ciszy i spokoju miałem do wyboru tylko jeden zbiornik.

Czytaj dalej….

Mistrzostwa koła pzw Dąbrowa w wędkarstwie Karpiowym.

Maj płynął niezwykle szybko, a ja nadal prostowałem sprawy w organach związkowych zwanych szumnie sądami koleżeńskim, szanowni koledzy nie spodziewali się jednak że ktokolwiek sprzeciwi się ich działaniom i nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Nie spodziewali się osoby z doświadczeniem i potrafiącej co nieco czytać, dodatkowo wspartej przez bardzo pomocną kancelarię adwokacką i przesympatyczną Panią Mecenas. Może będzie to materiał na osobny wpis zastanowię się czy takimi wspomnieniami kalać mojego bloga. 

Czytaj dalej….

Śródleśna tyczka.

Urlop mijał błyskawicznie tym bardziej że przyjaciel poprosił o pomoc na budowie więc na pracy fizycznej spędziłem kolejny tydzień urlopu. Miałem potrzebę jednak na wyłowienie się do tak zwanego bólu. W ciszy i spokoju z dala od wszystkich potrzebowałem naładować baterie.  W głowie zrobiłem szybki przegląd metod i wędkarskich planów na rok 2020 i postanowiłem udać się z tyczką na niezwykle klimatyczne usytuowany w śród lasów zbiornik zaprzyjaźnionego koła Elektrownia Śródlesie 2. Ostatni wypad na tyczkę nauczył pokory do tego zbiornika mimo niezwykle bogatego rybostanu było niezwykle marnie, co na możliwości, jakie daje zestaw skrócony nie było powalającym wynikiem.

Czytaj dalej….