Wiosenny trening spławikowy i grube płocie o świcie.

kwiecień tyczka płoć wiosna ryby wyprawa 1

To miał być tylko trening przed zawodami, a wyszedł z tego poranek, który przypomniał mi, po co w ogóle siadam nad wodą.

Wiosna dalej urzekała moją duszę wszelkimi wspaniałościami. To cudowne wiosenne zmęczenie sprawiło, że nie miałem ochoty na nocne karpie z trzynastego na czternastego kwietnia. Przyznam szczerze, że przy tym zmęczeniu miałem ogromną potrzebę wypróbowania nowego materaca. Wypoczęty znakomicie, w sobotę czternastego kwietnia, owiewany świeżą poranną bryzą, już chwilę po piątej meldowałem się na łowisku.

Czytaj dalej….

Wiosenne łowienie płoci – po pracach społecznych nad łowiskiem.

 

kwietniowa tyczka 14

Dałem temu łowisku mnóstwo pracy, a ono w końcu oddało mi to w najprostszy możliwy sposób, pięknym dniem i dobrymi rybami.


Na świecie od kilku tygodni gościła już wiosna. Wspaniałe słoneczko swoimi ciepłymi promieniami wybudziło przyrodę z zimowej hibernacji. Szaro bure drzewa okryły się bogactwem pąków i młodych listków, a kwitnące gatunki przybrały kwiecistą szatę. Świat nabierał soczystości młodej, pełnej soków wiosennej trawy i eksplodował na nowo życiem. Wszędzie zagościła wiosna, tylko nie w mojej duszy. Tam wciąż trwała zimowa stagnacja. O dziwo nie była ona spowodowana obowiązkami czy brakiem czasu, ale pracami społecznymi na rzecz łowiska, którym poświęcałem wszystkie wolne chwile.

Czytaj dalej….

Lutowy relaks z tyczką – który zapadł w pamięć na długo.

IMG 20180204 WA0010

Miała być tylko chwila oddechu z tyczką, a skończyło się na takich emocjach, że ta niedziela siadła w głowie na długo.

Luty już w swoich pierwszych dniach przyniósł aurę wręcz wiosenną i bardzo szybko z okolicznych wód zniknęło pięciocentymetrowe oblodzenie. Niedziela czwartego lutego była dobrym momentem, by wraz z prezesem mojego koła, Jarosławem, zrobić odrobinę przerwy w pracach na łowisku, które od kilku tygodni było sukcesywnie pogłębiane i przemodelowywane, i po raz drugi zasiąść z tyczką nad wodą.

Czytaj dalej….

Pierwsza wyprawa 2018r. – tyczka która dała fantastyczne płocie.

pierwsza wyprawa 2018 płoć 1

To nie była tylko pierwsza ryba roku – to był pierwszy oddech który przyniosła tyczka.

Czas swoim zwyczajem płynął nieubłaganie do przodu. Dni nowego 2018 roku upływały w tempie błyskawicy, a szary zimowy krajobraz widziany zza okien wysysał ze mnie całe pozytywne emocje, wprowadzając w zimową melancholię. Siedziałem sobie w niedzielny poranek siódmego stycznia i sącząc kubeł mocnej, doprawionej korzeniami kawy, marzyłem o małym wypadzie na ryby. Spojrzałem w zaspane oczy małżonki, a ona bez pytania z mojej strony wyraziła zgodę, prosząc jedynie, abym wrócił szybko, bo mieliśmy na tę niedzielę pewne plany.

Czytaj dalej….

Świąteczna tyczka – na zamknięcie sezonu

IMAG0518

To nie była tylko ostatnia wyprawa roku. To było spokojne, mocne i naprawdę udane zamknięcie całego sezonu.

 Czas w pracy zwolnił. Wszyscy powoli poczuli ducha świąt i wybierali dni wolne, chcąc spędzić ten czas z rodziną. Zaledwie niewielka garstka nieszczęśników uwijała się jak w ukropie, by z końcem roku zrealizować wszystkie przedsięwzięcia zlecone przez przełożonych. Miałem to „szczęście”, że i ja należałem do tej grupy. O dniach wolnych nie mogło być mowy, więc zagryzając zęby, patrzyłem na całkiem przyjemną aurę i marzyłem o łowieniu zimnych płoci.

Czytaj dalej….

Grudniowy multi method day.

IMAG0482 2

Pojechałem nad wodę bardziej po oddech niż po wynik i właśnie dlatego ten dzień siadł tak dobrze.

Grudzień mijał pracowicie, a ja miałem zajęty kolejny weekend służbą. Z biegiem lat pogodziłem się z takim układem pracy i zajęte święta oraz weekendy zwykle odbijam sobie, wybierając należne za nie dni wolne. Służba z soboty na niedzielę była na tyle spokojna, że należne trzy godziny snu wystarczyły, by pokryć moje skromne zapotrzebowanie w tej materii.

Czytaj dalej….

Grudniowe zimne płocie – tyczka pokazuje swoje możliwości.

IMAG0405

Czekałem na ten dzień od tygodni. Kiedy w końcu usiadłem z tyczką nad wodą, płocie weszły tak, jakbym wcale nie miał prawa narzekać.

Listopad minął mi szybko, niczym mrugnięcie okiem. Intensywny czas w pracy sprawił, że dni miałem wypełnione zajęciami od rana do wieczora. Serce chciało nad wodę, ale brutalna rzeczywistość nie pozwalała spędzić choć kilku minut nad łowiskiem. Późna jesień to dla mnie szczególny czas. Czas, w którym z pasją zajmuję się rybami niedocenianymi w dzisiejszym wędkarskim światku. To czas zimnych płoci. Uwielbiam marznąć nad wodą i łowić ryby, o których w ciepłe miesiące mogę tylko marzyć. Późna jesień to moment, gdy gruba płoć żeruje wspaniale, ale też czas, w którym trzeba wykazać się nie lada finezją i wędkarskim kunsztem, by dobrze połowić.

Czytaj dalej….

Lipcowy poranek na tyczkę i amur z zarośniętego łowiskaLipcowa tyczka.

DSC 0979 e1503646806892

Pojechałem tylko przewietrzyć głowę, a woda oddała mi rybę, której nie zapomnę.

Urlop upływał nieubłaganie, a ja mimo wypoczynku i bardzo niewielkiej ilości prac domowych nie bardzo miałem czas na łowienie ryb. Wszystkie wolne chwile poświęcałem na zabawy z dziećmi i zacieśnianie rodzinnej więzi. Jednak serce wędkarza dawało o sobie znać i robiąc porządki w wędkarskim pomieszczeniu, z utęsknieniem zerkałem na wędki.

Czytaj dalej….

Magia majowego poranka.

DSC 0650Maj przeważnie bywa dla mnie bardzo dynamiczny w pracy i życiu prywatnym. Zawsze z tego tytułu cierpi moja wędkarska dusza ponieważ uciekają mi najpiękniejsze wrażenia, krajobrazy wczesnych poranków i dźwięki wiosennej fauny. Szczęśliwie pobyt na ćwiczeniu poligonowym wśród przyrody dostarczył co nieco kontaktu z przyrodą ale brakowało przed oczyma tafli wody i wędzisk malowniczo sterczących nad wodą. W tym roku maj nie był różny od lat poprzednich i wiele się wydarzyło zarówno w życiu prywatnym i zawodowym. Na szczęście końcówka maja była bardziej dla mnie przychylna i udało się wygospodarować co nieco czasu na małą nockę którą planowałem na dzień dwudziesty szósty na dwudziesty siódmy maja. Jednak plany planami a zmęczenie zmęczeniem i usypiając moje pociechy. I ja zapadłem w objęcia morfeusza i zasnąłem razem z dziećmi. Obudził mnie mój najmłodszy syn wiercąc się domagał się zmiany pieluchy. Zająłem się więc najmłodszym Wojciechem i postanowiłem że muszę chociaż na chwilę pojawić się nad wodą. Czytaj dalej….

Tyczka uczy pokory.

DSC 0633Jak wiecie szanowni  czytelnicy mojego bloga od niespełna trzech miesięcy stałem się posiadaczem tyczki i mimo braku czasu staram się pojawić nad wodą i potrenować nową dla mnie metodę łowienia.  Ostro kombinując udało mi się wygospodarować kilka chwil na mały wypad z tyczką w dniu szesnastego maja.  Chciałem się nałowić przed ćwiczeniem poligonowym i posiedzieć w ciszy nad wodą zwłaszcza że pogoda była wręcz wymarzona do tego by miło spędzić czas i potrenować łowienie zestawem skróconym. W tajemnicy przed małżonką spakowałem auto i po ogarnięciu porannych wizyt w urzędach w okolicy godziny jedenastej pojawiłem się nad wodą.  Czytaj dalej….