To miał być tylko trening przed zawodami, a wyszedł z tego poranek, który przypomniał mi, po co w ogóle siadam nad wodą.
Wiosna dalej urzekała moją duszę wszelkimi wspaniałościami. To cudowne wiosenne zmęczenie sprawiło, że nie miałem ochoty na nocne karpie z trzynastego na czternastego kwietnia. Przyznam szczerze, że przy tym zmęczeniu miałem ogromną potrzebę wypróbowania nowego materaca. Wypoczęty znakomicie, w sobotę czternastego kwietnia, owiewany świeżą poranną bryzą, już chwilę po piątej meldowałem się na łowisku.
Czytaj dalej….









