Grudniowa tyczka – walka z własnym ciałem, nie z rybami.
Minął kolejny miesiąc po uzyskaniu przeze mnie statusu ozdrowieńca. Rehabilitacja i ćwiczenia przynosiły dość wymierne skutki, a mój organizm zaczął odzyskiwać siły. Dwunastego grudnia poczułem się na tyle pewnie, że odważyłem się wybrać z tyczką nad wodę.
Czytaj dalej….









