Pojechałem po relaks, łowiłem karpie i amury – pierwsze nagranie.

IMAG1223

Pojechałem nad wodę po spokój, a wróciłem z rybami, energią i nową zajawką na blogowanie.

Lipiec przekroczył swoją połowę szybciej niż zdołałem się obejrzeć . Dorosłość przytłaczała moją osobę i ciągnąłem na resztkach energii. Byłem tak wymęczony że w żaden sposób nie potrafiłem się skoncentrować.  Potrzebowałem odpoczynku i chociaż odrobiny relaksu.  Czasami kosztem snu udawało mi się wyrwać na jakiś mini feeder czy tyczkę ale łowienie takie nie zapewniało mi należytej porcji relaksu i podniesienia poziomu energii moich wewnętrznych akumulatorów.  Wreszcie dzięki tygodniowemu urlopowi udało mi się wygospodarować cztery godzinny tylko dla mnie i połowić stricte karpiowo.

Czytaj dalej….

Czwarte Zawody Karpiowe o Puchar D-cy 10 BLog.

IMG 8548

IV Zawody Karpiowe o Puchar Dowódcy 10 Brygady Logistycznej na łowisku Ademac w Prószkowie przyniosły mocne emocje, piękne ryby i świetną atmosferę fair play.

Czas swoim zwykłym trybem mknął niczym błyskawica, nie zważając na nic uparcie i nieodwracalnie płynął. Wszystko w około poddawszy się jego rytmowi ulegało zmianie. A dominującym kolorem mojej okolicy była zieleń oraz srebra i złotości dojrzewających zbóż. Ostatnie sześć tygodni umknęło z mojego życia szybciej niż zwykle fakt, że realizacja postawionych zadań przynosi satysfakcję, zwłaszcza, gdy służy się tak jak ja z doborowymi ludźmi. Ludźmi, którzy reprezentują podobne wartości, które ja wyznaje wtedy przebywanie w towarzystwie takich osób jest wielkim zaszczytem i przyjemnością.

Czytaj dalej….

Nie uciekłem od życia – Zabrałem je ze sobą nad wodę i to była najlepsza majówka.

karp amur majówka 1

Myślałem, że jadę tylko ładować baterie. Nie wiedziałem jeszcze, że ta majówka da mi znacznie więcej niż same ryby.

Spojrzałem w kalendarz i zrobiło mi się ciężko.
Dwa duże wydarzenia miały odciąć mnie od wędek na ponad miesiąc. Wiedziałem jedno. Muszę wcześniej doładować baterie nad wodą, szukając ukojenia i kontaktu z rybami.

Czytaj dalej….

Poranek był piękny, amury waleczne – końcówka brutalnie przypomniała mi o błędach.

ryby amur kwiecień wschód słońca 6

Nie każda wygrana kończy się pełnym podbierakiem. Czasem wystarczy świt, dwa amury i lekcja, którą zapamiętasz na długo.

Kwiecień wchodził właśnie w swoją trzecią dekadę. Z niecierpliwością kręciłem się w łóżku, nasłuchując pierwszych oznak budzącego się dnia, czyli wiosennych ptasich treli. Wreszcie przez uchylone okno do moich uszu dotarła melodia, na którą czekałem, śniąc niespokojnie o wędkarskich przygodach.

Czytaj dalej….

Pierwszy szron, pełnia i karp na dobry początek dnia.

IMAG0322

To nie była zwykła poranna zasiadka. To był taki świt, po którym człowiek wraca do domu lżejszy o cały ciężar tygodnia.

Gładko dobrnąłem do dnia czwartego listopada. Budząc się rano, stwierdziłem, że nie mogę zmarnować tak pięknej soboty, zwłaszcza że poprzednią poświęciłem na rodzinne kiszenie kapusty na zimę. Ucałowałem rozkosznie śpiącą małżonkę i wymknąłem się z domu niczym duch.

Czytaj dalej….

Nie potrzebowałem ludzi -potrzebowałem ciszy, wody i porządku w głowie.

IMAG0253

W Nie pojechałem nad wodę tylko po ryby. Pojechałem odzyskać ciszę, której od dawna mi brakowało.

psychologii istnieje pojęcie piramidy potrzeb. Na trzecim miejscu specjaliści układający tę piramidę umieszczają potrzebę przynależności. Jest to istotne dla większości społeczeństwa. Ja jednak, z racji pracy z dużą liczbą osób i posiadania licznej jak na obecne warunki rodziny, chętnie pomiędzy trzecim a czwartym poziomem tejże piramidy umieściłbym potrzebę samotności.

Czytaj dalej….

Kawałek październikowego złota – ciężko wypracowany karp.

IMAG0225

Jesienna woda nie daje nic za darmo, ale kiedy w końcu oddaje rybę, człowiek pamięta taki moment bardzo długo.

Październik wszedł już prawie w drugą dekadę, a mnie tęskniło się za łowieniem karpi. Miałem co prawda mały wyjazd na karpia w nocy z soboty na niedzielę, jednak bez większych efektów. Bardzo chciałem poprawić swoje łowienie w jesiennej, stopniowo ochładzającej się wodzie, które, będąc szczerym, mocno u mnie kuleje.

Czytaj dalej….

Październikowe amury – nie odwiódł mnie od nich nawet ból pleców.

IMAG0167 e1508325593279

Rozsądek kazał zostać w domu. Pasja kazała jechać i właśnie dlatego ta noc smakowała podwójnie.

Pracowałem dzielnie przez większość soboty, ręcznie wynosząc w dwudziestolitrowych wiadrach gruz powstały po wcześniej zwalonym stropie w pomieszczeniu gospodarczym, które mam zamiar przekształcić w gospodarczą kuchnię, gdzie bez przeszkód będę mógł oddawać się winiarstwu, piwowarstwu, wędliniarstwu, przetwórstwu płodów ogrodu oraz produkcji przynęt i zanęt. Oczami duszy widząc siebie gospodarującego w tym przyszłym raju, przykładałem się srogo do pracy, by jak najszybciej zrealizować kolejne z moich marzeń.

Czytaj dalej….

Październikowa zasiadka karpiowa i mocne poranne brania.

IMAG0146

Po takiej nocy człowiek chciał tylko jednego, ciszy, kawy i ryby, która wreszcie da znak, że było warto czekać.

Październikowe dni mijały jak błyskawica. Ostatkiem tchu dobrnąłem do przedłużonego o jeden dzień weekendu, a byłem wszystkim tak sfrustrowany, że moim jedynym marzeniem było pojawienie się nad wodą i spokojne połowienie ryb.

Czytaj dalej….

Spontaniczny wypad na ryby i dwa szybkie brania karpi.

DSC 1040

Nie miałem całego dnia. Miałem tylko trzy godziny i właśnie dlatego nie mogłem ich zmarnować.

Nadszedł czternasty września i nadarzyła się okazja, by ponownie pojawić się nad wodą. Wziąłem więcej wolnych godzin, niż potrzebowałem na załatwienie spraw, i zostały mi około trzy niewykorzystane godziny przed planowanym powrotem do domu w okolicach szesnastej. Mam taki zwyczaj, że stale wożę sprzęt w aucie, na wypadek gdyby pojawiła się okazja do spontanicznego wypadu nad wodę. Jak łatwo się domyślić, tym razem taka okazja przyszła sama.

Czytaj dalej….