Po takiej nocy człowiek chciał tylko jednego, ciszy, kawy i ryby, która wreszcie da znak, że było warto czekać.
Październikowe dni mijały jak błyskawica. Ostatkiem tchu dobrnąłem do przedłużonego o jeden dzień weekendu, a byłem wszystkim tak sfrustrowany, że moim jedynym marzeniem było pojawienie się nad wodą i spokojne połowienie ryb.
Czytaj dalej….









