O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Czwarte Zawody Karpiowe o Puchar D-cy 10 BLog.

IMG 8548

IV Zawody Karpiowe o Puchar Dowódcy 10 Brygady Logistycznej na łowisku Ademac w Prószkowie przyniosły mocne emocje, piękne ryby i świetną atmosferę fair play.

Czas swoim zwykłym trybem mknął niczym błyskawica, nie zważając na nic uparcie i nieodwracalnie płynął. Wszystko w około poddawszy się jego rytmowi ulegało zmianie. A dominującym kolorem mojej okolicy była zieleń oraz srebra i złotości dojrzewających zbóż. Ostatnie sześć tygodni umknęło z mojego życia szybciej niż zwykle fakt, że realizacja postawionych zadań przynosi satysfakcję, zwłaszcza, gdy służy się tak jak ja z doborowymi ludźmi. Ludźmi, którzy reprezentują podobne wartości, które ja wyznaje wtedy przebywanie w towarzystwie takich osób jest wielkim zaszczytem i przyjemnością.

Czytaj dalej….

Nie uciekłem od życia – Zabrałem je ze sobą nad wodę i to była najlepsza majówka.

karp amur majówka 1

Myślałem, że jadę tylko ładować baterie. Nie wiedziałem jeszcze, że ta majówka da mi znacznie więcej niż same ryby.

Spojrzałem w kalendarz i zrobiło mi się ciężko.
Dwa duże wydarzenia miały odciąć mnie od wędek na ponad miesiąc. Wiedziałem jedno. Muszę wcześniej doładować baterie nad wodą, szukając ukojenia i kontaktu z rybami.

Czytaj dalej….

Spontaniczny kwietniowy wypad na ryby po pracy – karpiowy reset.

karp kwiecień 1

Nie potrzebowaliśmy terapii. Potrzebowaliśmy kilku godzin nad wodą, ogniska i ryb, które w końcu pozwolą spuścić ciśnienie.

Kwiecień był dla mnie miesiącem niezwykle napiętym i mimo sporej liczby wypadów wysoki poziom stresu utrzymywał się, nie pozwalając mi wrócić do mojego standardowego stanu opanowania, harmonii i wewnętrznego spokoju. Podobne odczucia miał mój zacny przyjaciel Dariusz.

Czytaj dalej….

Poranek był piękny, amury waleczne – końcówka brutalnie przypomniała mi o błędach.

ryby amur kwiecień wschód słońca 6

Nie każda wygrana kończy się pełnym podbierakiem. Czasem wystarczy świt, dwa amury i lekcja, którą zapamiętasz na długo.

Kwiecień wchodził właśnie w swoją trzecią dekadę. Z niecierpliwością kręciłem się w łóżku, nasłuchując pierwszych oznak budzącego się dnia, czyli wiosennych ptasich treli. Wreszcie przez uchylone okno do moich uszu dotarła melodia, na którą czekałem, śniąc niespokojnie o wędkarskich przygodach.

Czytaj dalej….

Wiosenny trening spławikowy i grube płocie o świcie.

kwiecień tyczka płoć wiosna ryby wyprawa 1

To miał być tylko trening przed zawodami, a wyszedł z tego poranek, który przypomniał mi, po co w ogóle siadam nad wodą.

Wiosna dalej urzekała moją duszę wszelkimi wspaniałościami. To cudowne wiosenne zmęczenie sprawiło, że nie miałem ochoty na nocne karpie z trzynastego na czternastego kwietnia. Przyznam szczerze, że przy tym zmęczeniu miałem ogromną potrzebę wypróbowania nowego materaca. Wypoczęty znakomicie, w sobotę czternastego kwietnia, owiewany świeżą poranną bryzą, już chwilę po piątej meldowałem się na łowisku.

Czytaj dalej….

Wiosenne łowienie płoci – po pracach społecznych nad łowiskiem.

 

kwietniowa tyczka 14

Dałem temu łowisku mnóstwo pracy, a ono w końcu oddało mi to w najprostszy możliwy sposób, pięknym dniem i dobrymi rybami.


Na świecie od kilku tygodni gościła już wiosna. Wspaniałe słoneczko swoimi ciepłymi promieniami wybudziło przyrodę z zimowej hibernacji. Szaro bure drzewa okryły się bogactwem pąków i młodych listków, a kwitnące gatunki przybrały kwiecistą szatę. Świat nabierał soczystości młodej, pełnej soków wiosennej trawy i eksplodował na nowo życiem. Wszędzie zagościła wiosna, tylko nie w mojej duszy. Tam wciąż trwała zimowa stagnacja. O dziwo nie była ona spowodowana obowiązkami czy brakiem czasu, ale pracami społecznymi na rzecz łowiska, którym poświęcałem wszystkie wolne chwile.

Czytaj dalej….

Lutowy relaks z tyczką – który zapadł w pamięć na długo.

IMG 20180204 WA0010

Miała być tylko chwila oddechu z tyczką, a skończyło się na takich emocjach, że ta niedziela siadła w głowie na długo.

Luty już w swoich pierwszych dniach przyniósł aurę wręcz wiosenną i bardzo szybko z okolicznych wód zniknęło pięciocentymetrowe oblodzenie. Niedziela czwartego lutego była dobrym momentem, by wraz z prezesem mojego koła, Jarosławem, zrobić odrobinę przerwy w pracach na łowisku, które od kilku tygodni było sukcesywnie pogłębiane i przemodelowywane, i po raz drugi zasiąść z tyczką nad wodą.

Czytaj dalej….

Jak przygotować ziarna na ryby- pasteryzacja, kiszenie, fermentacja.

ziarna preparacja kiszenie fermentacja wekowanie 22

Jak przygotowywać ziarna na ryby – w tym artykule chciałem poruszyć temat ziaren a w zasadzie ich przygotowywania oraz przechowywania by służyły do celów wędkarskich.

Przestałem wierzyć w magię kulek proteinowych i od trzech lat moją przynęta numer jeden na ryby karpiowate są ziarna. Aby poprawić ich właściwości oraz przyswajalność przez ryby, bardzo skutecznie preparuję je we własnym zakresie.

Robię to zamiennie na kilka sposobów które po krótce postaram się przedstawić.

Czytaj dalej….

Pierwsza wyprawa 2018r. – tyczka która dała fantastyczne płocie.

pierwsza wyprawa 2018 płoć 1

To nie była tylko pierwsza ryba roku – to był pierwszy oddech który przyniosła tyczka.

Czas swoim zwyczajem płynął nieubłaganie do przodu. Dni nowego 2018 roku upływały w tempie błyskawicy, a szary zimowy krajobraz widziany zza okien wysysał ze mnie całe pozytywne emocje, wprowadzając w zimową melancholię. Siedziałem sobie w niedzielny poranek siódmego stycznia i sącząc kubeł mocnej, doprawionej korzeniami kawy, marzyłem o małym wypadzie na ryby. Spojrzałem w zaspane oczy małżonki, a ona bez pytania z mojej strony wyraziła zgodę, prosząc jedynie, abym wrócił szybko, bo mieliśmy na tę niedzielę pewne plany.

Czytaj dalej….

Podsumowanie sezonu 2017.

podsumowanie 2017 ryby 40

Wody skuł lód, jeszcze zbyt niebezpieczny, by na niego wejść. Ja, siedząc wygodnie na kanapie i tuląc małżonkę, bez słów cieszyłem się bliskością. Sącząc lampkę czegoś mocniejszego, miałem czas, by ponownie przeżyć cały sezon. Na ustach zagościł uśmiech, a całe ciało wypełniła błogość. Przed oczami pojawiły się sceny z wypraw, które odbyłem w 2017 roku, przeplatane obrazami z życia rodzinnego.

Czytaj dalej….