O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Świąteczny spinning na okonie – krótki wypad przed Wigilią.

IMAG0507

Święta były już za progiem, ale zanim usiadłem przy rodzinnym stole, musiałem jeszcze choć na chwilę stanąć nad wodą.

Nim się obejrzałem, nastał 23 grudnia. Przerażony perspektywą końca roku i braku czasu na wędkowanie, spojrzałem czule w oczy mojej żony i oznajmiłem, że jadę porzucać. Zabrałem więc okoniówkę i wyruszyłem na moje wody, by spotkać się z pasiakiem lub czymkolwiek innym.

W duchu liczyłem na to, że będę miał szansę na spotkanie z jednym z pięciu ponadpięćdziesięciocentymetrowych pstrągów wpuszczonych jesienią jako ciekawostka. Uzupełniłem więc zestaw okoniowych przynęt o kilka blaszek, na które pstrągi świetnie reagują.

Czytaj dalej….

Sezon uciekał, ale na koniec dał mi jeszcze jednego karpia- ostatni karp 2018.

karp listopad 2018 5

Myślałem, że ten sezon nie da mi już nic. A jednak na koniec zostawił po sobie jedną naprawdę piękną rybę.

Temperatury gwałtownie spadały, a ja, pochłonięty zadaniami służbowymi, traciłem sezon. Postanowiłem jednak wykorzystać jeden z licznych zaległych dni wolnych i spędzić kilka chwil nad wodą w poszukiwaniu jesiennych karpi.

Uzbroiłem się więc w pełni i postanowiłem wykorzystać możliwości sprzętowe, którymi dysponowałem dzięki całkiem niezłemu wyekwipowaniu. Pełen dobrych przeczuć przesondowałem dno oraz oznaczyłem miejsca łowienia.

Czytaj dalej….

Jesienne płocie na tyczkę w przededniu100 lat niepodległości Polski.

IMAG0388

Czasem wszystko idzie dobrze, dopóki natura nie przypomni, że to ona rozdaje karty.

W przededniu setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, wyjątkowo nie będąc w nic służbowo zaangażowanym, wraz z małżonką zaplanowaliśmy dzień tak, by wspólnie z dziećmi wziąć udział w kilku wydarzeniach towarzyszących i uświetniających tę bardzo podniosłą rocznicę.

Czytaj dalej….

Listopadowe karpiowanie, nostalgia i ryba, której nie zdążyłem zaciąć.

listopad ryby 6

Pojechałem nad wodę po ciszę, ale tego dnia najważniejsze i tak czekało na mnie w domu.

Tradycyjnie dni mojego życia pędziły i mijały, aż dobrnąłem do piątku, drugiego listopada, kiedy to miałem dzień wolny od pracy i postanowiłem, korzystając ze wspaniałej pogody, spędzić kilka zacnych chwil nad wodą.

Pojechałem uzbrojony w minimalistyczną wersję mojego ekwipunku. Zabrałem jedynie wędziska, sprzęt carpcare i małe opakowanie ulubionej jesiennej zanęty melasowanej alkoholem. Na przynętę użyłem ostatnich kilku kulek, które poniewierały się gdzieś w czeluściach torby.

Czytaj dalej….

Złota polska jesień nad wodą i dzień bez ryby.

jesień tyczka browning 1

Możesz zrobić wszystko.. nie odnieść sukcesu a i tak wrócić szczęśliwym.

Czas, jak to miał w zwyczaju, parł naprzód, a wszystko w przyrodzie przemijało. Eksplozja kolorowych liści przypominała, że kolejny raz natura zatoczyła krąg życia, a śmierć, jako jego naturalna część, zaczyna zbierać swoje żniwo. Magia złotej polskiej jesieni, bogactwo kolorów i wspaniałe słońce robiły swoje.

Czytaj dalej….

Ostatni dzień urlopu- ryby również wybrały się na urlop.

IMAG0205

Możesz nie złowić żanej ryby… ale zabrać ze sobą coświecej.

Urlop chylił się ku końcowi, a właściwie siedemnasty września był jego ostatnim dniem. Moja małżonka, w przededniu tego dnia, który wywoływał u mnie chandrę, przytuliła mnie i przepraszając powiedziała, że wie, iż nie połowiłem na urlopie. Ja mimo wszystko uśmiechnąłem się i odpowiedziałem, że to nieistotne, bo i tak cudownie spędzałem czas z wami.

Czytaj dalej….

Nie pojechałem na wielką zasiadkę. I tak wróciłem z dwoma amurami.

IMAG0179

Czasem nie trzeba długiej zasiadki, żeby wydarzyło się coś konkretnego.

Schyłek urlopu postanowiłem wykorzystać stricte wędkarsko. Niestety postanowienia to jedno, a rzeczywistość to drugie i nie bardzo mogłem pozwolić sobie na przesiedzenie kilku dni nad wodą, choć miałem na to ogromną ochotę. Chciałem odseparować się od całego życia, zapaść w dzicz i integrować się z naturą.

Moja małżonka była gotowa przystać na taki wypad. Można powiedzieć, że po cichutku pakowałem już kemping i miałem upatrzony ustronny zbiornik, na którym tylko nieliczni potrafią wędkować, a jeszcze mniej osób w ogóle zdaje sobie sprawę z jego lokalizacji. Właśnie dlatego nie wspominam o nim na łamach mojego bloga.

Czytaj dalej….

Nie zdążyłem dobrze wrócić z urlopu, a już testowałem nowy kombajn nad wodą

IMAG0170

Nie zdążyłem dobrze rozpakować urlopu, a już siedziałem nad wodą, testując sprzęt, na który czekałem od tygodni.

Urlop mijał z prędkością światła. Wspaniały czas rodzinnego wypoczynku w ośrodku nad malowniczym polskim morzem pozwolił rozładować napięcia, a nieco ponad dwa tygodnie spędzone w ciszy i spokoju naprawdę dały mi odetchnąć. Czas poświęcony od rana do wieczora tylko rodzinie zaprocentował po tysiąckroć, a odświeżone relacje z dziećmi i dogadzanie im na wszelkie możliwe sposoby zmieniły moje zwykle rozbrykane pociechy w prawdziwe anioły.

Czytaj dalej….

Miałem tylko chwilę nad wodą. Wystarczyło na amura i karpia.

karp amur sierpień 2018 3 1

Nie pojechałem nad wodę po rekord. Pojechałem po oddech. A woda dorzuciła do tego amura i karpia

Czas upływał, a ja mimo rozpoczętego urlopu nie miałem szans na pojawienie się nad wodą. Serce bolało mnie okrutnie, dusza rwała się nad wodę, ale życie złośliwie samo ustawiało swoje priorytety w sposób uniemożliwiający mi pojawienie się nad łowiskiem.

W końcu, jedenastego sierpnia, mogłem tak poprzestawiać sprawy, by we wczesnych godzinach porannych pojawić się nad wodą i spróbować skusić do brania jakieś karpiowate. Odczułem jednak przy tych moich mikrowypadach brak regularności i konsekwencji w nęceniu, choćby symbolicznymi ilościami, moich stałych bankówek.

Czytaj dalej….

Pojechałem po relaks, łowiłem karpie i amury – pierwsze nagranie.

IMAG1223

Pojechałem nad wodę po spokój, a wróciłem z rybami, energią i nową zajawką na blogowanie.

Lipiec przekroczył swoją połowę szybciej niż zdołałem się obejrzeć . Dorosłość przytłaczała moją osobę i ciągnąłem na resztkach energii. Byłem tak wymęczony że w żaden sposób nie potrafiłem się skoncentrować.  Potrzebowałem odpoczynku i chociaż odrobiny relaksu.  Czasami kosztem snu udawało mi się wyrwać na jakiś mini feeder czy tyczkę ale łowienie takie nie zapewniało mi należytej porcji relaksu i podniesienia poziomu energii moich wewnętrznych akumulatorów.  Wreszcie dzięki tygodniowemu urlopowi udało mi się wygospodarować cztery godzinny tylko dla mnie i połowić stricte karpiowo.

Czytaj dalej….