Wiosenne łowienie płoci – po pracach społecznych nad łowiskiem.

 

kwietniowa tyczka 14

Dałem temu łowisku mnóstwo pracy, a ono w końcu oddało mi to w najprostszy możliwy sposób, pięknym dniem i dobrymi rybami.


Na świecie od kilku tygodni gościła już wiosna. Wspaniałe słoneczko swoimi ciepłymi promieniami wybudziło przyrodę z zimowej hibernacji. Szaro bure drzewa okryły się bogactwem pąków i młodych listków, a kwitnące gatunki przybrały kwiecistą szatę. Świat nabierał soczystości młodej, pełnej soków wiosennej trawy i eksplodował na nowo życiem. Wszędzie zagościła wiosna, tylko nie w mojej duszy. Tam wciąż trwała zimowa stagnacja. O dziwo nie była ona spowodowana obowiązkami czy brakiem czasu, ale pracami społecznymi na rzecz łowiska, którym poświęcałem wszystkie wolne chwile.

Czytaj dalej….

Magia majowego poranka.

DSC 0650Maj przeważnie bywa dla mnie bardzo dynamiczny w pracy i życiu prywatnym. Zawsze z tego tytułu cierpi moja wędkarska dusza ponieważ uciekają mi najpiękniejsze wrażenia, krajobrazy wczesnych poranków i dźwięki wiosennej fauny. Szczęśliwie pobyt na ćwiczeniu poligonowym wśród przyrody dostarczył co nieco kontaktu z przyrodą ale brakowało przed oczyma tafli wody i wędzisk malowniczo sterczących nad wodą. W tym roku maj nie był różny od lat poprzednich i wiele się wydarzyło zarówno w życiu prywatnym i zawodowym. Na szczęście końcówka maja była bardziej dla mnie przychylna i udało się wygospodarować co nieco czasu na małą nockę którą planowałem na dzień dwudziesty szósty na dwudziesty siódmy maja. Jednak plany planami a zmęczenie zmęczeniem i usypiając moje pociechy. I ja zapadłem w objęcia morfeusza i zasnąłem razem z dziećmi. Obudził mnie mój najmłodszy syn wiercąc się domagał się zmiany pieluchy. Zająłem się więc najmłodszym Wojciechem i postanowiłem że muszę chociaż na chwilę pojawić się nad wodą. Czytaj dalej….

Tyczka uczy pokory.

DSC 0633Jak wiecie szanowni  czytelnicy mojego bloga od niespełna trzech miesięcy stałem się posiadaczem tyczki i mimo braku czasu staram się pojawić nad wodą i potrenować nową dla mnie metodę łowienia.  Ostro kombinując udało mi się wygospodarować kilka chwil na mały wypad z tyczką w dniu szesnastego maja.  Chciałem się nałowić przed ćwiczeniem poligonowym i posiedzieć w ciszy nad wodą zwłaszcza że pogoda była wręcz wymarzona do tego by miło spędzić czas i potrenować łowienie zestawem skróconym. W tajemnicy przed małżonką spakowałem auto i po ogarnięciu porannych wizyt w urzędach w okolicy godziny jedenastej pojawiłem się nad wodą.  Czytaj dalej….

Karpiowa kara.

DSC 0599Weekend z szóstego na siódmego maja spędziłem na służbie. Serce bolało mnie strasznie z tego powodu gdyż mogłem zaliczyć co najmniej dwa lub trzy wyjazdy nad wodę w poszukiwaniu karpi i amurów serce bolało mnie dodatkowo po dwakroć bardziej. Ponieważ z nad wody docierały do mnie informację o tym że ryby się ruszyły w końcu  po długo weekendowym przestoju.  Nie wytrzymałem i w tajemnicy przed współmałżonką wybrałem jeden  nielicznych wolnych dni jakie mi w tym roku pozostały i postanowiłem poniedziałek ósmego maja,  przeznaczyć na łowienie. Czytaj dalej….

Czwarto majowy wypad z tyczką.

DSC 0595Długi weekend majowy udało mi się spędzić jak zakładałem z rodzinną. Z racji niepewnej pogody postanowiłem nie przedłużać  sobie weekendu i nie wykorzystywać dodatkowych dni wolnych. Przyznam się do kilku wyjazdów nocnych w terminach od drugiej w nocy do szóstej rano jednak bez większych efektów poza jednym ładnym karpikiem, którego z racji posiadania jedynie komórki nie udało mi się uwiecznić.  Mimo wszystko powrót do pracy wywołał u mnie jakiś taki szok że musiałem się wyciszyć nad wodą i zrelaksować się odrobinę. Wróciłem więc do domu i poprosiłem moją połowę o pozwolenie wyjazdu na ryby. Moja najdroższa spojrzała w moje oczy zmęczone i wyraziła zgodę. Czytaj dalej….

Pierwsza tura zawodów Gpx Koła Dąbrowa.

zaw6Nadszedł dzień trzydziestego kwietnia, dzień mojego startu w pierwszej turze zawodów grandprix koła Dąbrowa. Dla mnie był to szczególny dzień gdyż po raz pierwszy startowałem zarówno jako zawodnik ale i wespół organizator zawodów. Dodatkowo pikanterii mojemu startowi dodawał fakt że w ręku po raz trzeci trzymałem moje nowe wędzisko wyczynowe. Miałem wielkie nadzieje z metodą skróconego zestawu ale nadzieje nadziejami filmy wędkarskie filmami a brutalna rzeczywistość , rzeczywistością. Tak więc w zawodach wzięło udział jedenastu zawodników z czego trzech poławiało właśnie na tyczkę.  Czytaj dalej….

Rozpoczęcie sezonu z Nanobaits

nano4Wielkimi krokami nadszedł dzień dwudziestego kwietnia 2017r i nareszcie wystartowałem w długo oczekiwanych zawodach karpiowych organizowanych przez firmę Nanobaits na łowisku Ademac w Pruszkowie. Prognozy pogody nie były optymistyczne więc do mojej wysłużonej przyczepy zapakowałem dodatkowe butle z gazem i poprosiłem mojego team partnera o zabranie swojego piecyka. Na łowisku Ademac pojawiłem się w okolicy godziny piętnastej i wraz z Markiem dokonaliśmy formalności związanych z zapisami i losowaniem. Po losowaniu rozjechaliśmy się na stanowiska  rozstawiliśmy biwak i udaliśmy się  na imprezę integracyjną której główną atrakcją było pieczone prosię. Czytaj dalej….

Kwiecień plecień.

DSC 0547Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata. Jak wspaniale sprawdziło się to ludowe przysłowie w końcówce kwietnia. Przepiękna wiosenna aura brutalnie została przytłoczona przez zimową. Jak surrealistycznie wyglądała wiosenna  młoda zieleń oprószona białym puchem i takie widoki miałem przyjemność podziwiać tuż przed zawodami z którymi wiązałem wielkie nadzieje.
Siedziałem sobie w kabinie mojej dzielnej skody i grzałem zziębnięte dłonie przy moim gazowym piecyku nasłuchując dźwięku centralki i obserwując jak pod białym puchem znika wspominana  zieleń.
Myślałem jak dziwna potrafi być aura i sączyłem aromatyczną kawę. Gdy z odrętwienia wyrwał mnie pisk centrali. Błyskawicznie byłem przy wędkach i nawiązałem kontakt z rybą  niestety poczułem dwa walnięcia łbem i na wędce dał się odczuć jak że bolesny luz. Czytaj dalej….

Wędkarski śmigus dyngus.

DSC 0543Mawia się „Święta, Święta i po Świętach”  tak też błyskawicznie przeleciała mi Wielkanoc roku dwa tysiące siedemnastego  dobrnąłem więc do Lanego Poniedziałku i szczerze mówiąc nie musiałem za bardzo nikogo polewać gdyż niebiosa często rosiły ludzi rzęsistym deszczem ale by nie było ponuro równie często wyglądało słońce.
Staram się bardzo pilnować tradycji w mojej rodzinie więc razem z synami zaplanowałem zasadzkę na córkę, żonę i babcię. Kobiety zostały obficie polane i było przy tym masę uciechy i zabawy. Tradycyjnie w święta staram się też rodzinnie bywać w kościele więc i tej części przeżywania świąt nie mogło zabraknąć  niestety najmłodszy syn stwierdził że będzie spał tylko w ruchu wiec przez całą mszę wędrowałem z wózkiem do okoła kościoła.
Po rodzinnym obiedzie małżonka postanowiła zwizytować teściów a ja nie bardzo utrzymuję z nimi kontakty rodzinne postanowiłem wolny czas wykorzystać na około cztero godzinną zasiadkę. Czytaj dalej….

Wielkanocne amury.

DSC 0528W życiu każdego żołnierza służba cały czas ściera się z życiem rodzinnym ciągle trzeba godzić ze sobą dwie role bycie żołnierzem i bycie głową rodziny. Tak i mi nie sprzyjało żołnierskie szczęście i zostałem wyznaczony do służby w Wielką Sobotę. Oczywiście nie było innej możliwości jak przyjęcie służby i jej odbycie tak więc dobrnąłem do niedzieli szesnastego kwietnia. Czytaj dalej….