Feeder na początku sezonu – kwietniowe łowienie i pierwsze ryby.

feeder kwiecien leszcz dublet 2

Nie zawsze masz czas na ryby – ale gdy już go dostaniesz, bierzesz z niego wszystko bez zastanowienia.

Kwiecień zaczął się już na dobre i ja wkroczyłem już w niego z nowym stopniem i zarazem w nowym korpusie osobowym. Nadrabiałem braki w kontaktach towarzyskich co za skutkowało zaproszeniem na jedno z łowisk na którym niewielu może poławiać. Spędziłem wiec drugi kwietnia łowiąc pilkerem i batem na przepływankę przepiękne wzdręgi, klenie, krąpie, płocie oraz srogie rzeczne leszcze. Niestety będąc zobligowanym do zachowania tajemnicy zdjęcia z tego eventu zachowam dla siebie. Dobrnąłem do soboty piętnastego kwietnia przepiękna pogoda spowodowała u mnie rozterkę wszak przy rodzinie czasu dla siebie niewiele a w garażu czekał nowy rower.

Czytaj dalej….

Marcowy powrót nad wodę – feeder, głód wędkowania i chwila, która przywraca równowagę.

feeder marzec leszcz krap 1 Kopiowanie

Życie może zabrać Ci czas, zmęczyć Cię i wycisnąć do zera… ale jeśli odetniesz się od tego, co daje Ci oddech – przegrasz szybciej niż myślisz.

Jak wspominałem we wpisie o pierwszych rybach w 2023 roku długo mi przyszło czekać na kolejną wyprawę wędkarską bo aż do 26 marca.

Normalnie  tak długa przerwa od wędkarstwa spowodowała by chandrę i wywołałaby u mnie stany depresyjne, jednak przełożeni zadbali o to bym niemiał szans na nudę i przemyślenia o braku wędkarstwa.

Czytaj dalej….

Feeder w mrozie – listopadowe łowienie karpi i walka o czas nad wodą.

karp listopad metoda 7

Nie zawsze masz czas na pasję… ale jeśli ją całkiem odłożysz – przestajesz być sobą.

W niedzielę 20 listopada mróz mocno przycisnął świat pokrył się szronem a i chłód skutecznie zniechęcił mnie do spinningu.

Miałem co prawda wielką ochotę po serwisie wypróbować silnik i nawiedzić kilka miejscówek na Odrze, jednak wraz z wiekiem cenię sobie poczucie komfortu termicznego.

Czytaj dalej….

Listopadowy feeder i bolesne zero – jak jeden błąd zabrał mi ryby.

listopad karp leszcz 3

Największe ryby tracisz nie przez pecha… tylko przez rzeczy, które zlekceważyłeś, bo wydawały się oczywiste.

Sidney Polak w swoim utworze śpiewał „Dobre momenty, jak fotografie. Zbieram w swej głowie jak w starej szafie”, tak i ja zbierałem dobre wędkarskie momenty, na świecie królował już listopad woda stała się naprawdę zimna a ryba kapryśna.

Boleśnie przekonałem się o tym startując w zawodach w fedderze klasycznym na ukochanym Śródlesiu 2 rozgrywanych 6 listopada, schodząc o przysłowiowym kiju z łowiska. 

Czytaj dalej….

Jesienny październikowy feeder – stracona ryba, szybki powrót i wybór między pasją a rodziną.

karp pazdziernik 1

Nie każdą rybę musisz wyjąć z wody… czasem większą wygraną jest to, do kogo wracasz.

Wypad wędkarski na Śródlesie miał być początkiem kilkudniowego łowienia, niestety obowiązki które wypada przedłożyć nad przyjemności wynikające z hobby wyłączyły moją osobę z wędkowania do niedzieli 30 października.

Serce rwało się nad wodę by zaczerpnąć jak najwięcej z jesiennego klimatu łowienia tym bardziej urokliwego że słońce wspaniale podświetlało pozostałości bajecznie kolorowych liści. Czyniąc kolory intensywnymi i bardziej wyrazistymi. Dodatkową korzyścią było to że jeszcze co nieco ogrzewało poprawiając komfort termiczny łowienia.

Czytaj dalej….

Jak łowić leszcze jesienią na feeder – październikowa taktyka ze Śródlesia.

leszcz pazdziernik s2 2

Największym problemem nad wodą nie są ryby… tylko moment, w którym zaczynasz poprawiać coś, co działa.

Czas ponownie przyśpieszył w moim życiu zakończyłem jednak jeden z bardziej gorących okresów w tym roku i znalazłem kilka chwil by pojawić się nad wodą w celach wędkarskich.

Połączyłem wyprawę na ryby z donacją krwi, nie chciałbym wybrzmieć w taki sposób że przysługujące dni ustawowo wolne od pracy są głównym powodem składania donacji bo sprawa jest głębsza i płynie z chęci pomocy drugiemu człowiekowi.

Jednak gdy pojawiają się dwie szanse na wyjazd na ryby przy tak długich okresach postu wędkarskiego, to zgrzeszyłbym mówiąc że skwapliwie ich nie wykorzystałem i nie planowałem donacji w taki sposób by stanowiła ciągłość z weekendem.

Czytaj dalej….

Wrześniowy karp na method feeder – hol, który zostaje w rękach na długo.

karp wrzesien medoda 10

Nie chodziło o ilość ryb… tylko o ten jeden moment, w którym czujesz, że masz na kiju coś większego niż wszystko ostatnio.

Nim się obejrzałem, nastał wrzesień, natłok zadań służbowych i wyjazdów zabrał mi kolejny miesiąc z wędkarskiego życia. Desperacja, by pojechać na ryby, była tak ogromna, że nikt z moich bliskich nie śmiał zaprotestować i trzeciego września, wyposzczony niesamowicie, pojawiłem się nad wodą. W planach była metoda, jak ja to określam, na bogato, czyli z koszem i zachowaniem jak największej precyzji łowienia.

Czytaj dalej….

Jak łowić leszcze latem na feeder – lipcowa taktyka ze Śródlesia.

srodlesie lipies ceszcz karp 12

Oddałem krew… a życie oddało mi ten jeden hol, dla którego warto było wrócić nad wodę.

We wtorek, 3 lipca, znalazłem czas, by podzielić się częścią siebie z potrzebującymi, udałem się więc do centrum krwiodawstwa, gdzie udzieliłem donacji płytek krwi. Po złożeniu donacji wykorzystałem czas wolny i udałem się na ulubione łowisko. Oczywiście roztargniony i wybity z rytmu wyprawowego zapomniałem podbieraka, co z kolei skutkowało potrzebą odbycia blisko 40 km podróży ponownie.

Czytaj dalej….

Majowe samotne popołudnie – feeder, spokój nad wodą i relacja z łowienia.

leszc srodlesie maj 4

Nie pojechałem po ryby… pojechałem po ciszę — a leszcze tylko przypieczętowały decyzję.

W poniedziałek 16 maja miałem dzień wolny, musiałem odpocząć w spokoju od natłoku spraw których ilość przytłacza i sprawia dyskomfort psychiczny. Pomimo wielu zaległości do nadrobienia w domu postanowiłem chociaż kilka godzin przeznaczyć na relaks i naładowanie baterii. Potrzebowałem, samotności, spokoju, ciszy, kontaktu z przyrodą, miałem potrzebę oderwania się od trosk dnia codziennego i skierowania myśli na inne tory niż zazwyczaj.  Niestety życie miało tradycyjnie w nosie moje potrzeby, na cito musiałem ogarnąć dwie pilne sprawy związane ze zdrowiem i dopiero w godzinach mocno popołudniowych znalazłem czas na ukochane hobby.

Czytaj dalej….

Urodziny żony i wypad na ryby – najlepsze decyzje rodzą się spontanicznie.

karp maj urodzinykaroliny 1

To nie ja złowiłem tę rybę… ale ten dzień i tak był mój.

Maj, jeden z najpiękniejszych miesięcy, i w tym miesiącu moja najdroższa połowa obchodzi urodziny. Dnia 14 maja chciałem zaskoczyć moją najdroższą i skoro świt udałem się po zamówiony wcześniej bukiet czerwonych róż. Dzieci, uprzedzone odpowiednio wcześniej, czekały z laurkami i życzeniami na mój przyjazd. Zaskoczyliśmy małżonkę i wykonaliśmy wspólnie „sto lat” na jej cześć. Po złożeniu życzeń nastąpiła część poczęstunkowo-degustacyjna małej rodzinnej uroczystości.

Czytaj dalej….