Nic nie złowiłem … ale znalazłem to, po co naprawdę przyjechałem.
Czas uciekał mi w zastraszającym tempie, nim się obejrzałem, miałem już w kalendarzu 5 grudnia. Świat pokryły pierwsze puszyste płatki śniegu, nastąpiła ta piękna zimowa cisza. Szary, późnojesienny krajobraz stał się sterylnie biały.
Gdy tylko zobaczyłem takie widoki za oknem, musiałem pojawić się nad wodą. Nie byłem gotowy na tyczkę, nie miałem ani robactwa, ani gliny, więc postanowiłem spróbować szczęścia na feedery. Zapas pelletów do metody mam spory, więc na metodę padł mój wybór. W takim klimacie, spragniony ciszy i spokoju, miałem do wyboru tylko jeden zbiornik.
Czytaj dalej….









